Będąc na Mazurach pod Giżyckiem, komary cięły niemiłosiernie, a ryba nie brała. Siedziałem w namiocie i kląłem na pogodę. Wyciągnąłem tablet i wbiłem na roulettino. Zamiast szczupaka, złowiłem niezłą wygraną w pokera. Kumple się śmiali, że marnuję czas na telefonie, dopóki nie pokazałem salda. Wyjazd uratowany, grill wieczorem był bogaty, a ryby niech sobie pływają. Wędkarz ma więcej szczęścia w kartach.
offline teracet312 doświadczony
|
|
|
| |
| Reklamy Google | |
Gość: Peterchert praktykant |
|
|
| |
| Reklamy Google | |
Gość: Jameschits praktykant |
|
|
| |
Gość: Ernestohog praktykant |
|
|
| |
Gość: Stacynaibe praktykant |
|
|
| |
| Reklamy Google | |
Gość: Roberthap praktykant |
|
|
| |
Gość: Kennethsoank praktykant |
|
|
| |
Gość: Peterchert praktykant |
|
|
|


