Uzdrowisko w Szczawnicy Zdrój po gruntownej przemianie

Uzdrowisko w Szczawnicy Zdrój po gruntownej przemianie

Uzdrowisko Szczawnica to wyjątkowe miejsce nie tylko w skali regionalnej, ale też i krajowej. To doskonały przykład szeroko zakrojonej rewitalizacji zabytków zrealizowanej przez prywatnego inwestora. Jaka idea stała za tym planem? Czytaj dalej

 


Pomiędzy modrzewiami

Budynki należące do Uzdrowiska przez lata PRL-u utraciły swój czar, ulegając powolnej degradacji. Nowy rozdział w historii Uzdrowiska Szczawnica, rozpoczął się w 2005 roku. Odbudowy podjął się jeden z potomków hrabiego – Andrzej Mańkowski. W realizację śmiałego pomysłu rewitalizacji obejmującej ok. 30 h zabytkowej tkanki miejskiej, zawierającej budynki, parki, rzeźby i małą architekturę, szybko włączyły się także jego dzieci: Krzysztof, Nicolas oraz Helena Mańkowscy. 


Uzdrowisko w Szczawnicy Zdrój po gruntownej przemianie


Pierwszym miejscem, które odzyskało dawny blask było historyczne centrum Szczawnicy - Plac Dietla. Rewitalizacji poddano mieszczące się wokół placu Muzeum Uzdrowiska, Cafe Helenkę i Pijalnię Wód, która po latach wróciła na swoje pierwotne miejsce. Następnym remontowanym obiektem była  Willa pod Modrzewiami. Adam Stadnicki zbudował ją w 1939 roku w prezencie dla swojej córki Marii. Niestety, czas oraz brak należytej konserwacji dały się willi we znaki. Przekształcenie niszczejącego od lat budynku w pierwszy w regionie pięciogwiazdkowy hotel, było dużym wyzwaniem. Gdybyśmy wtedy myśleli przez pryzmat krótkoterminowych bilansów księgowych, nie wiem czy podjęlibyśmy się tego wyzwania przyznaje Nicolas Mańkowski. Przez wzgląd na historię rodziny, Mańkowscy koncentrowali się nie tylko na suchych danych, ale też na emocjach, które chcieli wzbudzić swoimi inwestycjami. 


Modernistyczny styl willi nawiązujący do budownictwa okrętowego pozostał niezmieniony.  Najbardziej spektakularna część prac została wykonana we wnętrzach budynku. Wymagały one kompleksowych zmian, tak by spełnić współczesne wymagania przy zachowaniu przedwojennego czaru Willi.


Pierwsze pięć gwiazdek w Pieninach

Właściciele Willi pod Modrzewiami czyli Modrzewie Park Hotel, mimo luksusu zapewnianego przez 5 gwiazdkowy obiekt, za nadrzędną wartość uznali wzbudzenie u gości wrażenia wizyty w domu dobrego przyjaciela. Udało się to osiągnąć dzięki serdecznej atmosferze, którą tworzą wnętrza nawiązujące do lat 30-tych XX wieku, kiedy Willa przyjmowała w swoich murach przyjaciół rodziny i arystokrację z całej Europy. 


Ciemne kolory ścian, ciepły wystrój, przyciemnione światło i przytulne tkaniny zapewniają komfort oraz klimat starych angielskich dworów. Jest to zasługa nie tylko zabytkowych murów, ale przede wszystkim doskonałej obsługi dbającej o taką właśnie atmosferę. 


Po tej udanej realizacji, rodzeństwo Mańkowskich wiedziało, że motywem przewodnim kolejnych rewitalizacji, oprócz zachowania oryginalnego charakteru obiektów, muszą być emocje. Mury pozbawione atmosfery, niewzbudzające emocji u odwiedzających nie przystawały do wizji Uzdrowiska Szczawnica, którą przyjęła rodzina.


Salon dźwięków odbudowany na zgliszczach

Kolejnym etapem realizacji planu była odbudowa Dworku Gościnnego, centrum rozrywkowego dawnej Szczawnicy. Budynku bardzo ważnego dla historii miasta i jego mieszkańców. Potomkowie hrabiego Stadnickiego zdecydowali, że stworzą kompleksową ofertę usługową dla miejscowych i turystów już od samego początku. W ten sposób chcieli nawiązać do wizji przyświecającej ich pradziadkowi – zrównoważonego oraz przemyślanego rozwoju  Szczawnicy. 


W słynnym „pienińskim salonie” swoją pracownię miał malarz i fotografik Awit Szubert, a sam budynek gościł w swoich ścianach Jana Matejkę, Leona Wyczółkowskiego, Wojciecha Kossaka, Stanisława Wyspiańskiego czy Henryka Sienkiewicza. Niestety, otwarty w 1884 r. budynek, w 1962 r. doszczętnie strawił pożar. Po dawnym centrum kulturalnym regionu zostały tylko fundamenty.


O ile rewitalizacja Willi pod Modrzewiami była ciężkim wyzwaniem, to odbudowa Dworku Gościnnego zakrawała o szaleństwo. Nie zachowały się żadne oryginalne plany budynku – jego wielkość oszacowano na podstawie jednej fotografii przedstawiającej mężczyznę na tle obiektu. Te niedogodności nie przysłaniały inwestorom ambitnej wizji. Bryła budynku, tak jak dawniej, czerpie z architektury góralskiej oraz stylu wiktoriańskich dworków. Od fasady ważniejsze jednak było wnętrze – kubatura budynku została powiększona o 10 procent, by móc spełnić nowe funkcje. Odbudowa obiektu od zera dawała niepowtarzalną okazję stworzenia sali koncertowej o perfekcyjnej akustyce i najnowocześniejszych rozwiązaniach technicznych, niezbędnych do realizacji najbardziej skomplikowanych widowisk. Dzięki temu dźwięk i realizacja koncertów zostały docenione przez m.in. takich wybitnych artystów jak Nigel Kennedy, Leszek Możdżer, Anna Maria Jopek, zespół Śląsk czy Orkiestra Kameralna AUKSO. 


Uzdrowisko w Szczawnicy Zdrój po gruntownej przemianie

 

Czytaj również: Księży Młyn, łódzkie imperium Karola Scheiblera

 

Co kryje się w sercu Dworku? O funkcjonalności tego miejsca wiele mówi główna sala, na której siedzenia widowni mogą zostać złożone i rozłożone w kilka minut. Ręcznie wykonane żyrandole są opuszczane na dowolną wysokość, a całość oświetlenia można swobodnie aranżować. Barwa, moc oraz kierunek światła podczas bankietów są dobrane w taki sposób, by goście czuli się komfortowo. Pietyzm objawia się także w detalach, np. ręcznie kutych naściennych kinkietach.


Jakie tajemnice kryje jeszcze Dworek Gościnny? Zarówno w samym gmachu, jak i w jego najbliższej okolicy, patrząc uważnie pod nogi można odkryć czarne punkty wielkości piłki futbolowej. Stojąc na jednym z nich, zwróciwszy się w odpowiednim kierunku i wypowiedziawszy głośno słowa, czuć na własnej skórze moc i siłę akustyki Dworku. 


Wszystko razem sprawia, że ten multi-funkcyjny obiekt jest wyjątkowy w skali całego kraju: może być kinem 3D, miejscem dla uroczystego balu, kongresu naukowego czy salą operową. 


Biała Wieża

Od czasu renowacji Modrzewie Park Hotel minęło 10 lat, podczas których co roku przynajmniej jeden z obiektów Uzdrowiska Szczawnica zyskiwał nowe życie. Odwiedzając dziś plac Dietla, możemy poczuć się w jak alpejskim kurorcie. To wynik inspiracji harmonią i spójnością architektury szwajcarskich oraz austriackich miasteczek.  —  Rewitalizujemy Uzdrowisko Szczawnica tak by było spójne, szanując góralską tradycję, ale unikając jarmarcznej cepelii, która tak często niszczy polskie miasta. Staramy się w ten sposób inspirować innych i po latach widać tego skutki. Nasi sąsiedzi i włodarze również dbają o to by Szczawnica rozwijała się w przemyślany sposób — mówi Nicolas Mańkowski, wiceprezes Grupy Thermaleo. 


Dlatego też kolejny projekt jest największy w historii firmy. Rewitalizacja dawnego sanatorium Hutnik, w swojej surowej i oszczędnej bryle nawiązuje do pienińskiej natury. Projektanci z szacunku do lokalnych tradycji unikali wykorzystania ornamentów charakterystycznych dla pienińskiej góralszczyzny, starając się za to jak najlepiej wpasować 12 piętrowy budynek w otoczenie. Stąd biel i szarość na fasadzie, a także tafle szkła odbijające niebo i pienińską przyrodę. Pieniny Grand – bo tak dawny Hutnik będzie nazywać się w nowej odsłonie – jest położony na skraju Parku Górnego. Przyziemie skonstruowano w taki sposób, by budynek sprawiał wrażenie lekkiego, unoszącego się ponad ziemią.


Wejście do lobby oraz przylegające do niego pomieszczenia są zaprojektowane tak, żeby wrażenie przytłoczenia zostało w momencie przekroczenia progu zamienione na poczucie komfortu i przytulności. Od samego wejścia goście będą prowadzeni przez strumień przepływającej wody, która wskaże kierunek oraz podkreśli największe dobro naturalne Szczawnicy – lecznicze szczawy z głębi ziemi. Ta silna energia z zewnątrz, w środku zamienia się w poczucie bycia pod dobrą opieką. 


Uzdrowisko w Szczawnicy Zdrój po gruntownej przemianie

 

Czytaj również: Hôtel de Paris w Monte Carlo w stylu Belle Epoque

 

Właśnie takie akcenty i rozwiązania architektoniczne podkreślają przywiązanie do natury, jako najwyższą wartość Pieniny Grand. Przebywanie w nim ma być nie tylko noclegiem, ale doświadczeniem, bliższym interaktywnym wystawom, gdzie otoczenie silnie wpływa na uczucia gościa. Medical SPA poprowadzi gościa przez minimalistycznie oświetlone korytarze wykończone ażurowym drewnem, przez tajemniczy labirynt aż  do wysokiej na 10 metrów katedralnej sali basenowej otoczonej łukami. Muzyka, światło, tekstura wykończeń wprowadzą gościa w stan głębokiego relaksu.


Kompleksowa regeneracja, holistyczny wypoczynek, poczucie bycia dobrze zaopiekowanym – tak opisują Pieniny Grand właściciele budynku. Dlatego pokoje zostaną urządzone minimalistycznie, by nic nie odciągało uwagi od wspaniałego widoku na pienińskie szczyty. Panorama roztaczająca się z okien Pieniny Grand, położonego na wzgórzu ponad Szczawnicą, będzie najważniejszym elementem „wystroju”. W jednym z apartamentów, położonym na wysokości 50 metrów, spektakularnym widokiem będzie można cieszyć się siedząc w prywatnym jacuzzi.


Panoramę Pienin będzie mógł też podziwiać każdy, kto zechce odwiedzić położony na dachu Sky Bar. Powitania słońca podczas zajęć jogi, biznes lunch w trakcie dnia, relaks po nartach na leżaku, czy wieczorne imprezy pod gwieździstym niebem –  pomysłów na wydarzenia nie brakuje.


  Naszym celem nie jest zatrzymanie gościa w pokoju, tylko przedstawienie mu szeregu aktywności poza nim. Chcemy, aby ludzie robili sobie u nas przerwę w swoim zabieganym życiu i mogli skupić się wyłącznie na sobie. Wierzymy, że doświadczenia są ważniejsze od przedmiotów, dlatego chcemy, by Uzdrowisko Szczawnica oferowało pozytywne emocje. Wierzę w to, że na tym polega magia i marka miejsca. Nawet najbardziej luksusowy hotel, który nie oferuje przeżyć, jest po prostu tylko miejscem noclegowym   konkluduje Nicolas Mańkowski.

Źródło: Świeża Bazylia / budnet.pl

Czytaj też…

Czytaj na forum

Kalkulator zużycia materiałów do budowy sufitów podwieszanych

Społeczność budnet.pl ma już 15712 użytkowników

Użytkownicy online (1)

gości: 162

Ostatnio dołączyli
Zobacz wszystkich >
Galerie
Zobacz wszystkie galerie >