Fenomen zamkniętych osiedli
Liczba zamkniętych osiedli mieszkaniowych powiększa się w błyskawicznym tempie. Dlaczego tak bardzo chcemy się grodzić?
W Ameryce, uznawanej skądinąd za jeden z najbardziej tolerancyjnych i otwartych krajów świata, liczba zamkniętych osiedli rośnie. W Nowym Jorku podobno każdy czuje się, jak u siebie. Mieszkańcy Stanów Zjednoczonych, zawsze chętni do pogawędki, uchodzą przecież za jeden z najbardziej komunikatywnych narodów. Tym trudniej uwierzyć w tempo, w jakim wzrasta w Ameryce liczba mieszkańców zamkniętych osiedli. Jeszcze w 1995 roku były ich 4 miliony, trzy lata później - 16 milionów. Choć w kontekście dzielnic z kontrolowanym dostępem padają słowa snobizm i dyskryminacja, te niczym magnes bez przerwy przyciągają kolejnych mieszkańców.

